Po zabiciu kozy, 1/3 mięsa rodzina je sama, 1/3 oddaje przyjaciołom i rodzinie, a 1/3 rozdaje ubogim. Święto takie. Do tego modlitwa, spotkania z rodziną.
No i przez ostatni tydzień na ulicach Mataram można zobaczyć kozy, stojące w specjalnie wybudowanych zagrodach, które głupio czekają, aż ktoś je kupi i zabije w środę. Przypomina to trochę sprzedaż choinek podczas Świąt Bożego Narodzenia. Szkoda tych kóz... Pomyślałam, że może w nocy wszystkie je uwolnię, ale wiem, że i tak nic by to nie zmieniło. Oni je znajdą i zabiją i tak :(
Dostałam zaproszenie od Ibu Rity (mojej gospodyni) na ceremonię zabijania kóz. Ona z mężem kupiła 2 i jutro punktualnie o 9.00 odbędzie się egzekucja. Zapytałam kto je zabije, czy jej mąż to zrobi? Uśmiechnęła się i powiedziała, że są od tego „specjalni ludzie”. Śmiała się, że jako wege może nie powinnam tam iść... dużo krwi będzie. Shiiiit. Pójdę. ;/
A tu ostatnie zdjęcia, przed egzekucją... :(((
Goat 1

Goat 2
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz